Pijemy więcej w czasie pandemii. Wiemy jak temu zaradzić!

Psychoterapeuci uzależnień biją na alarm: Polacy w czasie pandemii piją znacznie więcej alkoholu. Jak wynika z danych sprzedażowych firmy Nielsen wzrost sprzedaży alkoholu w czasach kwarantanny w Polsce wyniósł co prawda 5 proc., jednak zdaniem terapeutów 70 proc. alkoholu w Polsce wypija 30 proc. Polaków. To może mieć fatalne skutki w przyszłości.

W wywiadzie opublikowanym niedawno w niemieckim Die Welt, Bernd Thranhardt – doradca uzależnień i terapeuta z Kolonii, trzeźwy od 19 lat, przyznaje, że praca zdalna niesie za sobą wiele zagrożeń, gdy chodzi o ukryte uzależnienie. Nie ma wtedy kontroli społecznej, a przez stałe przebywanie w domach z innymi, powstają nowe konflikty. Wirus zmusiłą nas do pozostawania w domu i postawił w nowej sytuacji. Niektórzy dopiero teraz zdają sobie sprawę, że są uzależnieni, ponieważ dotąd udawało im się to doskonale ukrywać. Przed pandemią koronawirusa mieli stały plan zajęć, ale z dnia na dzień zostali zmuszeni do pozostawania w domu przez prawie 24 godziny na dobę.

Podobnego zdania jest dr Jan Chodkiewicz z Zakładu Psychoprofilaktyki i Psychologii Uzależnień Uniwersytetu Łódzkiego, szef zespołu terapeutów aplikacji mobilnej Helping Hand.

– W czasie kryzysu, a takim okresem są pandemia i kwarantanna, potrzeba picia alkoholu jest znacznie większa niż normalnie. Dlaczego?

Z badań, które właśnie przeprowadzamy na wydziale psychologii Uniwersytetu Łódzkiego wynika, że więcej alkoholu w czasie kwarantanny i pandemii piją osoby, które już wcześniej piły go dużo. W sytuacji niezwykle stresowej, w jakiej się znalazły, przy zmianie zachowań, przy wzroście emocji, częstym braku akceptacji tego, co wokół nich się dzieje, sięgają po alkohol częściej, wiedzą, że alkohol przynosi natychmiastową ulgę.

Kolejnym powodem wzrostu spożycia alkoholu było zamknięcie restauracji, barów i klubów. – twierdzi warszawski terapeuta uzależnień Krzysztof Tylski. – Zamiast spotkać się ze znajomymi na mieście, Polacy urządzali sobie imprezy przez Internet, gdzie często pili w pojedynkę mając poczucie, że są w grupie. Coraz więcej osób pije też w towarzystwie książki, telewizora czy komputera. A wychylanie kolejnego kieliszka w samotności oznacza bycie bliżej uzależnienia.

W czasie kwarantanny alkohol zastępuje inne aktywności w życiu – jeśli ktoś nie może rozładować napięcia, z którym do tej pory radził sobie uprawiając sport, hobby lub spotykając się z przyjaciółmi, a w domu nie ma zajęć, które go satysfakcjonują, znacznie chętniej sięga po drinka. – Alkohol jest szybkim dostarczycielem zadowolenia – tłumaczy Krzysztof Tylski.

– Część osób bardzo przejęło się pandemią, są zalęknione, a alkohol napięcie związane ze strachem przed śmiercią rozładowuje, obniża. Chętniejsze sięganie po kieliszek może być spowodowane groźbą utraty pracy, pogorszeniem sytuacji finansowej, pogorszeniem stosunków rodzinnych – ludzie siedzą na kupie bez możliwości odpoczęcia od siebie. W naszej kulturze powszechna jest opinia, że alkohol dobrze działa na stres. Nic zatem dziwnego, że ludzie piją, żeby zagłuszyć lęki, których teraz jest wiele i przykrywają je innym stanem.

Jak twierdzą terapeuci, istnieje poważne zagrożenie, że jednym ze skutków pandemii będzie wzrost liczby osób pijących co najmniej ryzykownie lub uzależnionych od alkoholu.  Z powodu epidemii osoby uzależnione mają utrudniony dostęp do terapii, zarówno indywidualnej, jak i grupowej. Na dodatek nie wiadomo, ile czasu potrwa stan zagrożenia, zwłaszcza, że wirusolodzy uważają, iż jesienią możemy mieć do czynienia z drugą falą epidemii koronawirusa.

Alternatywą dla terapii tradycyjnej, polegającej na mityngach oraz indywidualnych spotkaniach z terapeutą, które na czas pandemii musiały zostać zawieszone, okazała się terapia online.  Czaty, rozmowy telefoniczne oraz spotkania z terapeutą via Zoom, Messenger, Teams czy What’s up znalazły chyba stałe miejsce w e-medycynie. Okazało się, że terapia tego typu jest tak samo skuteczna jak tradycyjna, choć nie daje możliwości spotkania się fizycznego ale w zamian oferuje wiele innych korzyści: przede wszystkim wygodę, możliwość rozmawiania z każdego miejsca i niemalże o każdej godzinie.

Potwierdza to Marcin Brysiak, pomysłodawca aplikacji mobilnej Helping Hand, wspierającej osoby uzależnione od alkoholu, która oferuje dostęp do czatów, rozmów telefonicznych i indywidualnych rozmów wideo:

– W drugiej połowie marca zauważyliśmy wyraźny wzrost liczby użytkowników naszej aplikacji. I chociaż po wygaśnięciu epidemii (oby stało się to jak najszybciej), część użytkowników z pewnością wróci do spotkań osobistych ze swoimi terapeutami, jestem przekonany, że znaczna część z nich zostanie już z nami w świecie online, do czego gorąco zachęcam.

Helping Hand to inteligentna platforma do terapii online, wspierana sztuczną inteligencją. Można zainstalować ją w telefonie i dzięki temu mieć dostęp do pomocy terapeuty 24 godziny na dobę, bez względu na to, gdzie chory się znajduje. Mechanizm sztucznej inteligencji potrafi na podstawie wypowiedzi i zachowania użytkownika aplikacji, przewidzieć moment potencjalnego przerwania abstynencji, co jest rewolucyjnym rozwiązaniem w terapii uzależnień. 

Dodatkowo aplikacja pozwala na anonimową rejestrację, co likwiduje barierę dostępu do pomocy dla osób, które wstydzą się swojego nałogu. Zdaniem lekarzy, terapia online jest tak samo skuteczna jak terapia tradycyjna, a dostęp do dużej społeczności osób z podobnymi problemami, które stanowią nieocenioną grupę wsparcia, jest tutaj dodatkowym walorem.

O rozwiązaniu tym dowiecie się więcej na stronie www.hh24.pl.

2+

Udostępnij:

Polecane artykuły

Send Us A Message