On(a) czyta dla mnie. Felieton Czytelniczki Szczypty Luksusu

To tekst absolutnie bez zadęcia, uspakajający wszystkich tych, którzy z większą lub mniejszą dozą racji sądzą, że nie nadążają pochłaniać nowości pojawiające się z siłą lawiny na księgarskich półkach. Moda na fotografowanie się z książką w ręce, na tle biblioteczek chyba nie minie i nawet powinno się przytaknąć na stereotyp, iż taki anturaż sprzyja wizerunkowi, podobnie jak pisanie książek, nawet jeśli faktycznie są one robione przez sztab ludzi i ghostwriterów. Wiedzą o tym głowy państw, ludzie ze świata mediów, biznesu.

Co więcej na targach książek pojawiają się celebryci podpisujący swoje kalendarze lub plannery i przeważnie wygrywają z niektórymi pisarzami, co niektórzy mogą uznać za apogeum absurdu. Jednak ponieważ nie o ściganie się i licytowanie w tym wpisie chodzi, natomiast więcej o spokój ducha i archaizujące się słowo: przyzwoitość , to bezwzględnie należy zaznaczyć, że w czytaniu obowiązuje podobna zasada, jak w modzie, czyli mniej znaczy więcej.

Przeciętny człowiek (tu rozumiany jako ten, który zawodowo nie pisze o nowościach książkowych, nie jest np. wydawcą, recenzentem) w swojej pracy zapoznaje się z licznymi materiałami (również np. pokonferencyjnymi i poszkoleniowymi), skryptami, dokumentami, aktami, opanowuje literaturę fachową itp., więc nawet trudno się dziwić, iż nie wystarcza mu czasu i energii, by po godzinach pracy pochłaniać kolejne tomy, zwłaszcza jeśli te obowiązki zawodowe przynosi do domu i dodatkowo wertuje podręczniki szkolne, ponieważ pomaga dzieciom odrobić lekcje.

Osoba zwana wyżej z użyciem peryfrazy przeciętnym człowiekiem może czuć się zakłopotana, kiedy znajomi opowiadają o kolejnej powieści Mroza i zachęcają, by koniecznie przeczytać to i jeszcze tamto, sięgnąć po tę autorkę i tamtą nowość. Oczywiście każdy preferuje coś innego i będzie upierał się przy swoim wyborze, zwłaszcza, że o gustach się nie dyskutuje, choć – jak wiemy – półki są różne, to dokładnie jak te z butami i torebkami.

Co więcej przecież również wypada rozeznać się w „Najkch” i „Noblach”, bo jeśli nie znasz, nie wiesz, to wstyd? Otóż, Panie i Panowie, żaden wstyd. Jeśli w chaosie tytułów i nowości nie potrafimy się odnaleźć, nie pochłaniamy linijek i wersów z przyspieszeniem porsche, warto zastosować metodę, o której mówił w wywiadach Krzysztof Zanussi, czyli po prostu sięgać po klasykę literatury i nawet wracać do niej.

Po latach inaczej będziemy patrzyli na Dostojewskiego, Prusa, niż uprzednio w szkolnej ławie,  kiedy niczym siłacze podnosiliśmy sztangi z życiorysu Wokulskiego. Jednocześnie, i na koniec, zaznaczyć należy, iż żadna literatura piękna, nawet kanoniczna, zasadniczo nie zniweluje naszych problemów, nie przemieni naszego życia (w obu przypadkach powinno się zaangażować specjalistów), ale może bez względu na to, czym zawodowo się zajmujemy uwrażliwić nas i uświadomić, iż nie tylko my dźwigamy problemy, mocujemy się z życiem, a mocować się trzeba… 

Emilia

0

Udostępnij:

Polecane artykuły

Rosh Hanikra – willa marzeń w Izraelu

Widoki na morze z willi położonej na północy Izraela, przy samym wybrzeżu Morza Śródziemnego, są nieodłączną częścią prezentowanego dziś domu i elementem łączącym wnętrze z

Joanna Brodzik: Kręci mnie czynienie dobra

Jestem szczęściarą, bo z moich doświadczeń wynika, że istnieje coś takiego jak solidarność kobiet, wspieranie się. Zawłaszcza w tym trudnym świecie, jakim jest show-biznes. Wiele

Send Us A Message