“Jak ja nie cierpię Świąt”. Wigilijne refleksje

Wiem, co czujesz wypowiadając te słowa. Czujesz się przyparta do muru. Ogarnia Cię panika w sytuacji bez wyjścia. Uświadamiasz sobie, iż minął kolejny rok, nadeszły kolejne Święta a Ty wciąż borykasz się z tym samym problemem: Jak przeżyć święta w towarzystwie osób, na które na co dzień nie możesz patrzeć?

Zgadzacie się ze mną, że ten niby błahy problem (w stosunku do innych poważnych spraw przeplatających nasze życie różnorakimi dramatami), rośnie wprost proporcjonalnie do każdego dnia zbliżającego nas do Bożego Narodzenia?! Nabiera niebagatelnych rozmiarów, powoduje frustrację oraz rozdrażnienie.

Coroczny problem powracający do nas jak bumerang, bywa najczęstszym zapalnikiem do wszczęcia konfliktu między domownikami, w rezultacie czego popadamy w złe samopoczucie. Wówczas podczas Świąt, zamiast cieszyć się magicznym klimatem, odpoczynkiem od codziennych trosk, jesteśmy zmuszeni odgrywać swoje wyuczone na pamięć role, by było miło i radośnie. Udając kogoś, kim nie jesteśmy.

Życzenia Wesołych Świąt stają się dla nas wyklepaną na pamięć regułką powtarzaną przez lata.

Jakże niebagatelne znaczenie mają te dwa słowa? Powtórzę raz jeszcze: Wesołych Świąt.

Słowa te wydają się być proste, oczywiste, określiłabym je nawet banalne. Jednak w wielu przypadkach okazują się nie do ziszczenia. W czym tkwi więc problem?

Chcielibyśmy, aby stały się one rzeczywistością zamiast marnie odgrywaną przez nas samych rolą i spektaklem.

Najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie; Z jakiego powodu tak naprawdę Święta dla wielu z nas są katorgą?

Zachęcam wszystkim do nazwania swej frustracji po imieniu. Jestem przekonana, iż w głębi każdego z was ukryta jest prawdziwa, najczęściej bolesna odpowiedź. Problem polega na ukrywaniu tejże emocji w imię wyższej wartości, którą przekazano nam z pokolenia na pokolenie.

Kod zawarty w tejże treści jest kluczem do rozwiązania problemu. Nie komplikując na siłę tegoż wywodu chcę Wam trochę pomóc. Ma to na celu oczyszczenie przestrzeni własnego komfortu psychicznego.

Choć nie jestem specjalistą w dziedzinie psychologii uważam, iż ukrywanie niewygodnej prawdy jest powodem tzw. karuzeli emocjonalnej.

Zatrzymaj się na chwilę. Zastanów nad tym, przed czym uciekasz lub kogo gonisz, znajdując się w układzie zamkniętym przypominającym karuzelę? Może większy sens miałoby opuszczenie jej, wyjście na zewnątrz i spojrzenie na konflikt z innej perspektywy niż dotychczas. Nabranie dystansu do problemu czy też zmierzenie się z nim.

Jeśli czujesz, że masz już dość, dusisz się, a wigilijny karp nawet bez ości blokuje ci krtań, wykrztuś to z siebie. Jesteś przecież kowalem własnego losu. Nikt inny za Ciebie tego nie załatwi.

Masz prawo celebrować Święta według własnego przekonania. Nikt nie jest w Twojej skórze. Być może reszta Twojej rodziny dotychczas nie miała pojęcia jak bardzo źle się czujesz w czasie, gdy inni wydają się być szczęśliwi. Oszukiwanie swoich bliskich oraz samego siebie jest bezsensownym zabiegiem powtarzającym się z roku na rok.

Jeśli Twoi bliscy są naprawdę Twoimi bliskimi opowiedz im o tym, co czujesz, jakie masz oczekiwania, jak sobie wyobrażasz Święta swoich marzeń. Jestem głęboko przekonana, że zawsze podczas spokojnej, wyważonej rozmowy można dojść do kompromisu.

Twoja rodzina: babcie, dziadkowie, teściowie, ciotki, wujkowie, kuzynki, kuzynowie – nikt z nich nie jest ważniejszy od Ciebie, Twoich dzieci, Twojego męża.

Ktoś powie: W mojej rodzinie jest taka tradycja! Tak, zgadzam się. To słowo ma moc! Ale co kryje się za tym słowem? Czy w imię tradycji, która w niektórych przypadkach jest zwykłą atrapą mamy tracić swoją autentyczność i prawo do bycia szczęśliwym? Prawo do spędzenia magicznego czasu Bożego Narodzenia na własnych zasadach?

Nie! Zrób sobie choć raz prezent na gwiazdkę i przeżyj te Święta w gronie osób przy których czujesz się prawdziwa. Nie musisz niczego udawać.

Zanim jednak zdecydujesz się na ten krok, postaraj się postawić w odwrotnej sytuacji na miejscu jednego z nieproszonych w tym roku gości. Załatw to z klasą.

Zadbaj również o te osoby, które naprawdę są samotne i bezradne. Spraw, by ich święta również były wyjątkowe.

Osobiście znalazłam innowacyjne i dla wielu niemożliwe rozwiązanie problemu. Udało mi się zaprzyjaźnić z “potworem” wyimaginowanym przez lata w mojej głowie! Potwór okazał się być całkiem przyjacielski.

Może wystarczyłoby, aby osoba, która pragnie na siłę uszczęśliwić resztę rodziny (w imię tradycji zapraszając niezbyt mile widzianych gości przez resztę domowników), w tym roku poinformuje wszystkich o decyzji podjętej wspólnie przez domowników: Kochani w tym roku postanowiliśmy nie składać sobie indywidualnych życzeń. Prosimy o uszanowanie naszej decyzji.

Życzę Wam z całego serca: Wesołych Świąt, wytrwania w postanowieniach, podjęcia mądrych, dojrzałych decyzji.

Beata Gąsienica-Bednarz

Czytelniczka Szczypty Luksusu

3+

Udostępnij:

Polecane artykuły

Rosh Hanikra – willa marzeń w Izraelu

Widoki na morze z willi położonej na północy Izraela, przy samym wybrzeżu Morza Śródziemnego, są nieodłączną częścią prezentowanego dziś domu i elementem łączącym wnętrze z

Joanna Brodzik: Kręci mnie czynienie dobra

Jestem szczęściarą, bo z moich doświadczeń wynika, że istnieje coś takiego jak solidarność kobiet, wspieranie się. Zawłaszcza w tym trudnym świecie, jakim jest show-biznes. Wiele

Send Us A Message