Agnieszka Zydroń: Jestem na nowo zakochana

Najlepszym nauczycielem jest życie. Mnie fascynuje nauka i relacje międzyludzkie. A biznes to relacje. Nie zdajemy sobie sprawy, co wychodzi zza pleców wielkiego biznesu – załatwianie spraw rodowych poprzez pieniądze jest na porządku dziennym. Nie wyobrażam sobie dnia, w którym nie robię niczego, bo przecież niczego materialnie mi nie potrzeba. Żyję nie dla pieniędzy, a dla życia. – mówi Agnieszka Zydroń, autorka książek, redaktor naczelna portalu Imperium Relacji, mentorka kobiet.

Kiedy poznałyśmy się wiele lat temu widziałam przepiękną, ambitną dziewczynę, krakowską studentkę z ogromną pasją do nauki. Dzisiaj nic się nie zmieniło. Widzę piękną, młodą kobietę z osiągnięciami, szczęśliwą rodziną i charyzmą. Kariera, wykształcenie, dzieci a teraz zmiany w życiu – nigdy się nie męczysz?

Jestem wciąż, niezmiennie zakochana w życiu. Nie nudzę się, bo przecież w życiu jest tyle do zrobienia, spróbowania, przeżycia. Żal mi zmarnować każdej minuty – ona już nie wróci i będziemy mogły zaśpiewać : ale to już było… W moim życiu przeżyłam tyle piękna, widziałam tyle świata, lądów, mórz, wysp, ludzi, poczułam tyle barw emocji, pomogłam i przyjmowałam pomoc, kochałam i byłam kochana, uczyłam się od innych i uczę innych… Inspiruję, tworzę, buduję…jestem szalona na punkcie miłości do życia. Dobre jedzenie, piękne krajobrazy, artystyczne ubrania, cudowne wnętrza…uwielbiam piękno tego świata. Oczywiście, że bywam zmęczona, jak każdy. Szczególnie, kiedy zdrowie mi przypomina, że czas się nim zająć lub na drodze pojawi się jakiś energetyczny głodomorek – wtedy odczuwam zmęczenie. Mam jednak sprawdzone sposoby, aby szybko wracać do siebie.

Z dużego biznesu, ogromnej odpowiedzialności i męskiej energii niesamowicie płynnie zbudowałaś markę edukacji dla kobiet. Pomagasz kobietom, prowadzisz kongresy, konferencje, wykłady, sesje mentoringowe. Jesteś redaktor naczelną ogólnopolskiego portalu i psychologiem w biznesie. Masz z jednej strony wszystko a nadal idziesz w nowe. Po co?

Czy można mieć wszystko ? Zależy czy patrzymy tylko materialnie na życie. W moim przypadku to jest naturalny krok dalej, potrzeba ciągłego rozwoju. Podczas występów, wykładów kobiety przychodziły i pytały : jak mogę coś zmienić w swoim życiu? Jest mi ciężko, nie mam takich możliwości jak Ty… I wtedy siedziałam godzinami, odpisywałam na wiadomości, wspierałam. Później dostawałam kwiaty, podziękowania, łzy. To było najpiękniejsze co mogłam dać drugiemu człowiekowi – swoją wiedzę i doświadczenie. Nie po uczyłam się latami na najlepszych uczelniach, od autorytetów na świecie, niosłam na barkach odpowiedzialność w biznesie, żeby trzymać tą wiedzę w szufladzie. Najlepszym nauczycielem jest życie. Mnie fascynuje nauka i relacje międzyludzkie. A biznes to relacje. Nie zdajemy sobie sprawy, co wychodzi zza pleców wielkiego biznesu – załatwianie spraw rodowych poprzez pieniądze jest na porządku dziennym. Nie wyobrażam sobie dnia, w którym nie robię niczego, bo przecież niczego materialnie mi nie potrzeba. Żyję nie dla pieniędzy, a dla życia…a pieniądze – kiedy mamy z nimi uzdrowioną relację – są w naszym życiu naturalnym elementem. Są oczywistością, jeżeli działamy i pracujemy, ale nie celem samym w sobie. Są potrzebne, konieczne, niezbędne ale podobnie jak z powietrzem – nie żyjemy, aby w końcu zaczerpnąć powietrza, a oddychamy, żeby działać i żyć.

Jak radzisz sobie z zazdrością ? Dzisiaj każdy, kto działa publicznie zmaga się z hejtem i próbuje znaleźć swoją metodę, aby nie przyjmować tego do siebie. Na pewno odczułaś zazdrość wobec swoich sukcesów, urody, szczęścia.

Mam dużo łatwiej, ponieważ wychowałam się w domu, w którym byłam jedynym dzieckiem, reszta to były osoby dorosłe. Moi bracia osiągali duże sukcesy sportowe na krajowym i światowym poziomie, zawsze w naszym domu było mnóstwo ludzi, wszyscy nas znali a co za tym idzie – zawsze były opinie, oceny, później gale na których występował mój brat, na światowym poziomie, gazety, wywiady. Dla mnie naturalne było, że ktoś coś mówi, ale nie miało to żadnego znaczenia i wpływu na działania, życie. Nie skupiałam się nigdy nad tym, a wręcz wyniosłam przekonanie, że ludzkie mówienie za plecami jest naturalne i konieczne, jeżeli jesteś widoczny, coś osiągasz. Mówią o Tobie, kiedy coś większego zrobiłeś, mówisz o innych, kiedy oni coś znaczącego zrobili. Nie jest ważne, co mówią, ponieważ to już nie do końca jest związane z obiektem zainteresowania, a bardziej z Twoim wnętrzem. Czy Cię to denerwuje i dlaczego, czy chcesz przez chwilę poczuć się lepiej, ponieważ kogoś poniżysz za plecami? Czy sam nie marzysz o sukcesie ale zabrakło Ci wytrwałości, determinacji, i wolisz uważać, że innym się po prostu udało? Dzisiaj możesz napisać anonimową opinię i oczernić obiekt zazdrości, na złość nie polubić posta koleżanki z dzieciństwa, bo jak mogła osiągnąć taki sukces, skoro wychowałyście się na jednym osiedlu? Tylko czy naprawdę wpłynie to na życie tej osoby ? Ona tego najprawdopodobniej nie zauważy, a zaszkodzisz sobie pijąc truciznę i mając nadzieję, że otruje się nią inna osoba.

Jak wychować dzieci, aby nie przejmowały się opiniami w czasach hejtu i social mediów?

Moje wychowanie było w tej kwestii idealne. Mówią o Tobie ? To dobrze. Gorzej jakby nie mówili. Robię swoje dzięki takiemu wychowaniu, ufam sobie i nawet nie mam pomysłu, aby słuchać lub czytać nieprawdziwe komentarze. Przecież czas jest najcenniejszy a ja zawsze wykorzystuje go na to, co jest ważne. Czasami przypadkiem docierały do mnie plotki na mój temat – przez dwie minuty pożartowałam, pośmiałam się ale i podziwiałam kreatywność. Zawsze byłam typem zadaniowca, poukładana, obowiązkowa. Nie pakuję się w skandale, choć w moim świecie szans na to nie brakuje. Mam swoje słabości, ale z rozsądku nie będę o nich publicznie mówiła 🙂 Na psychologii mieliśmy ćwiczenie. Jedna osoba mówiła kolejnej na ucho konkretną informacje. Druga kolejnej. Dziesiąta osoba miała na głos powiedzieć co usłyszała. To było niesamowite. Z informacji o zaginionym samolocie ostatnia osoba dumnie wygłaszała zdanie: Prezydent Trump zginął w katastrofie. Skąd? Jak? Nie mieliśmy pojęcia. Tak działają nasze mózgi. Jeżeli czegoś nie wiemy, to dopowiemy. A z tego wychodzą już naprawdę niesamowite historie. Także jeżeli masz romans, rzuciłaś wszystko i wyjechałaś do Tajlandii na stałe, zostaniesz mamą, rozwiodłaś się bo masz problemy ze sobą, Twój mąż się zakochał i bywa widywany z młodą dziewczyną – nie przejmuj się, bo to raczej nie o Tobie, tylko o życiu tego, kto to rozpowiada 🙂 Dzieciom jest trudniej, ponieważ mocno identyfikują się z opinią środowiska, ale kiedy mają mądre wychowanie – możemy wierzyć, że uda nam się ich ochronić.

Po 19 latach zmieniłaś całkowicie życie. Byłam u Ciebie w Krakowie. Spektakularny dom z widokiem na całe miasto, podróże, piękne życie, marzenie większości. Dlaczego postanowiłaś to zostawić i iść dalej?

Kraków to miasto, w którym spędziłam całe dorosłe życie. Dało mi najlepsze wykształcenie, przyjaciół, męża, dwoje wspaniałych dzieci, dobrobyt i rozwój. To ziemia młodości mojej mamy. Przyszedł jednak po 19 latach moment, w którym zrozumiałam, że ciągnie mnie do korzeni, że jestem kobietą z lubuskiego i jeżeli teraz nie zrobię kroku powrotu na zachód – za kilka lat będzie tylko trudniej. Moim życiem jest woda, jeziora, Niemcy z boku, cała rodzina w pobliżu. Tego mi bardzo brakowało. Bardzo dużo w życiu zrobiłam i osiągnęłam, teraz chcę robić to, co kocham i niczego nie muszę już udowadniać. Zawodowo jestem związana z Warszawą i tak już zostanie. Życie codzienne w Krakowie i Warszawie jest praktycznie tożsame. Chciałam, żeby moje dzieci, urodzone i wychowane w wielkim mieście poznały także coś innego niż korki, smog i ciągły pośpiech. Za kilka lat mogą wrócić do tego, co znają, ale będą miały też inny zasób. Teraz będą mieszkały w dużym mieście, mają wszystko co znają, ale jednocześnie mogą za kilka minut być w pięknych, czystych terenach.

W mediach mało pokazujesz swojego życia prywatnego. Nie łączysz życia prywatnego z zawodowym?

Moi bliscy dokonują swoich wyborów w życiu i moim obowiązkiem jest uszanowanie ich wolności. Mają prawo nie chcieć być pokazywani, publikowani – ta praca to jest mój wybór i nie mam prawa nikogo innego wykorzystywać do swoich celów. I tak nie mają z tym łatwo, bo działanie publiczne zabiera im anonimowość, więc staram się dawać im przestrzeń i spokój. Apolonia nie lubi życia publicznego. Od dziecka ma propozycje brania udziału w sesjach modowych, kalendarzach dla dzieci, programach tv. Znajomi dziennikarze, świat mediów – ona jednak dokonuje wyboru innego życia. Zawsze mówi : mamo, ja jestem inna niż Ty. Lubię inne życie. Podziwiam Ciebie ale tworzę swoje własne życie. Leoś jest ekstrawertyczny podobnie jak ja, niemniej realizuje się w sporcie, w swoich pasjach a nie u mamy w pracy. Nie jestem zwolenniczką pokazywania wszystkiego publicznie, sprzedawania swojej prywatności. Co pozostanie nasze ? Mogę powiedzieć jedno – jestem prywatnie bardzo szczęśliwą kobietą. Nie mówię – bez kryzysów, bez problemów. Kto Wam tak mówi – kłamie. Wyzwania są i będą. Ja życzę ludziom szczęścia i nie wchodzę w analizy, czy to pierwsze czy trzecie małżeństwo. Niech każdy żyje po swojemu i będzie zadowolony. Sama także tego oczekuje – uszanowania mojej prywatności, decyzji i wyborów.

Ostatnio bardzo dużo pracujesz z kobietami. Z jakimi najczęściej problemami do Ciebie przychodzą?

Najczęściej uczę przechodzenia przez proces zmiany w życiu kobiety. Mnóstwo kobiet pragnie zmiany, ale odczuwają ogromny lęk, mają mnóstwo argumentów, które nie pozwalają im wyjść ze swojego życia z dnia na dzień. Ja to doskonale rozumiem, ponieważ jeżeli jesteśmy same – jest nam dużo łatwiej zmienić swoje życie. Mamy na to przestrzeń i decyzyjność. Kiedy mamy rodziny, związki, dzieci, zobowiązania – czujemy się przytłoczone, wykończone, nawet jeżeli na zewnątrz tworzymy obraz życia idealnego. I tutaj wchodzi już wiedza, jak przygotować się do zmiany, jak ją przeprowadzić, jak siebie traktować w trakcie tego procesu, jak zjeść słonia po kawałku. Duże zmiany wymagają dużego przygotowania, strategii, dojrzałości i pewności, że chcemy ich dokonać dla siebie. Nie dla męża, mamy czy otoczenia. Dla siebie. To bardzo ważny moment i decyzja. Pracuję z kobietami także bardzo szeroko w temacie uzyskania niezależności finansowej.

Wiele czasu poświęcamy także podczas pracy na znalezienie blokad rodowych, tego, co podcięło nam skrzydła w dzieciństwie; robimy to po to, abyśmy mogły znów zacząć korzystać ze swoich zasobów. To zmienia nasze związki, portfele i znów daruje nam uśmiech. Uczę kobiety, jak równoważyć energię kobiecą i męską, co zmienia ich życie wręcz natychmiast. Bo choć silne, nie chcemy już chodzić w spodniach, robić dla wszystkich i za wszystkich, a w międzyczasie patrzeć na mężczyznę na kanapie. Chcemy być doceniane, kochane i zatroszczone. Naprawdę można to zrobić bez wielkich rewolucji. Mnóstwo kobiet tak naprawiło swoje walące się związki i małżeństwa. Kiedy posiadłam tę wiedzę – wszystko się zmieniło. Po szesnastu latach małżeństwa zaczęłam być wolna, szczęśliwa i niezależna, ale kobieca, a nie męska. Przeprowadzam kobiety przez wąwozy, które sama przeszłam i zapewniam, że widoki po drugiej stronie są niezapomniane.

Rozmawiała Aldona Komanczewska

1+

Udostępnij:

Polecane artykuły

Rosh Hanikra – willa marzeń w Izraelu

Widoki na morze z willi położonej na północy Izraela, przy samym wybrzeżu Morza Śródziemnego, są nieodłączną częścią prezentowanego dziś domu i elementem łączącym wnętrze z

Joanna Brodzik: Kręci mnie czynienie dobra

Jestem szczęściarą, bo z moich doświadczeń wynika, że istnieje coś takiego jak solidarność kobiet, wspieranie się. Zawłaszcza w tym trudnym świecie, jakim jest show-biznes. Wiele

Send Us A Message