Jej droga do sztuki nie była zaplanowanym projektem ani efektem konsekwentnie realizowanej strategii. Przyszła wtedy, gdy zwolniła tempo i pozwoliła sobie poczuć. Aga SoVa – malarka intuicyjna i twórczyni jedwabnych form użytkowych – opowiada o momencie przełomu, o magii jedwabiu, który stał się nośnikiem emocji, oraz o sztuce rozumianej jako uważny dialog z samą sobą i drugim człowiekiem. To rozmowa o tworzeniu bez pośpiechu, o odwadze słuchania serca i o sztuce, która nie chce zamykać się w ramach ani na ścianach galerii, lecz towarzyszyć ludziom w codziennym życiu.
Twoja droga do sztuki nie była oczywista. Kiedy wszystko się naprawdę zaczęło?
Zaczęło się wtedy, kiedy… przestałam się spieszyć. W 2015 roku pojechałam na warsztaty malowania i tańca intuicyjnego na Mazury. Malowanie miało być tylko dodatkiem, a okazało się głównym bohaterem. Pamiętam dzień, kiedy malowałam dziewięć godzin bez przerwy i nie chciałam odejść od płótna nawet na chwilę. Poczułam się jak dziecko, które znów może się bawić. Wtedy zrozumiałam, że wracam do siebie. I już nie chciałam z tej drogi schodzić.
Malujesz intuicyjnie, ale w pewnym momencie pojawił się jedwab. Skąd ten zwrot?
Jedwab przyszedł do mnie w 2019 roku i został. Najpierw były duże, ręcznie malowane chusty – jak obrazy z tym ze można było je nosić, zabrać ze sobą wszędzie. Potem naturalnie zaczęło się rozrastać: drukowane chusty bazowane na moich obrazach, bransoletki, poszetki, krawaty, gumki do włosów. Jedwab ma w sobie coś magicznego – jest lekki, szlachetny, żywy. Idealny do przenoszenia emocji. Lubię myśleć, że moje prace nie wiszą tylko na ścianach, ale idą z ludźmi przez życie.
Skąd czerpiesz inspiracje? Masz swoje małe rytuały?
Patrzę. Dużo patrzę. Na ludzi, na twarze – dlatego często noszę ciemne okulary (śmiech). Na niebo i chmury, które są jak myśli, przychodzą i odchodzą. Mogę siedzieć godzinami i wymyślać z nich historie. To wraca mnie do dzieciństwa, do momentów z mamą, kiedy patrzyłyśmy w niebo i opowiadałyśmy sobie, co widzimy. Malowanie jest podobne – nie myślę, tylko czuję. Obraz już jest, ja tylko go wydobywam.
Masz za sobą wiele wystaw, konferencji, marketów. Co jest dla Ciebie w tym wszystkim najważniejsze?
Kontakt. Zawsze kontakt. Do tej pory miałam kilkanaście wystaw, brałam udział w wielu wydarzeniach, uczę też, jak wiązać chusty. Ale najpiękniejsze są momenty, kiedy ktoś mówi: „przez Ciebie wróciłam do rysowania”, albo „znów zaczęłam pisać”. To jest sens. Nie chodzi o trendy ani o liczby. Sztuka albo do ciebie mówi, albo nie. Ja ufam sercu.

Jak dziś wygląda Twoja codzienność – pomiędzy sztuką a życiem?
Jest bardzo prawdziwa. Jestem mamą prawie dziewięcioletniego Antosia, a macierzyństwo nauczyło mnie czułości do czasu. Maluję wtedy, kiedy mogę. Czasem w ciszy nocy, czasem między codziennymi sprawami. Wiem, że to się rozwinie jeszcze bardziej. Jestem i tworze w codzienności i z codzienności.
Gdzie można Cię znaleźć?
Moje prace i jedwabne historie można znaleźć online oraz na żywo podczas wystaw i wydarzeń, najbliższe spotkanie za mną odbędzie się 15go marca w Lewisham Polish Centre podczas wydarzenia Kreacja Jest Kobietą organizowanego przez Bożenę Krasowską. Zapraszam serdecznie. Zapraszam również do mojego sklepu Etsy i na social media: Instagram, Facebook & Etsy: Aga SoVa Art.
Rozmawiała: Ilona Adamska




